Pizza w Pepesie, lody w Niepołomicach i Pustynia Błędowska

Z racji, że miałem kilka tygodni przerwy w jeżdżeniu, w większości zresztą nie z mojej winy – Grishackhowi się żenić zachciało, to trzeba było wieczór kawalerski zorganizować, później iść na wesele, tańczyć i spożywać no ten, ankohol czy jakoś tak 😉 Ale już po wszystkim i wiadomo, że w tej sytuacji każdy pretekst żeby przewietrzyć Hayabusę był dobry. Zabrałem Plecaczka, umówiłem się z Ruffem w Pepesie,  gdzie spożyliśmy całkiem niezłą pizzę, po czym postanowiliśmy się jeszcze dopchać lodami w Niepołomicach, bo tam podobno dobre lody robią… albo tylko sprzedają 😉 Faktycznie warto było jechać i nawet drobna święconka z nieba nam nie przeszkodziła. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Pustynię Błędowską.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz