Testowanie Fortepianów

W sobotę z rana zadzwonił do mnie Grishackh i zasugerował, żebyśmy się spotkali w salonie Yamahy w Czechowicach, bo może będzie biznes do zrobienia i potrzebował by wtedy mojej pomocy. Przy okazji wspomniał, że są dni otwarte w tymże salonie i można pojeździć na motocyklach testowych. Pogoda dopisywała, więc koło 10-tej stawiłem się w Czechowicach, a chwilę później przyjechał Grishackh. Wprawdzie biznes nie wypalił, ale skoro już tam byłem, to postanowiłem się zapisać na jazdę FJR-1300 i MT-01. W międzyczasie podszedł do nas gość i zaproponował przetestowanie kasków Shoei, bo też się promowali. Jako, że chodzi mi po głowie zakup XR-1000, to chętnie skorzystałem z oferty.
Model XR-1000 testowałem jadąc na Fazerze, wrażenia mam bardzo pozytywne, przede wszystkim kask jest bardzo lekki – 1300g, dobrze przylega do policzków, wypełnienie jest dokładne i przyjemne, świetny jest system wentylacji, już przy niewielkich prędkościach spełnia swoje zadanie, niestety mankamentem była gwiżdżąca szybka, która jak się później okazało była źle wyregulowana.
Po powrocie do salonu wymieniłem kask na szczękowego Schubertha C2 i przesiadłem się na FJRę. Zasadniczo co do obu mam odczucia raczej obojętne. Kask niby dobrego producenta, ale jakoś mi nie przypadł do gustu. Wprawdzie ze znalezieniem otwierania szczęki nie miałem problemu, ale już aby znaleźć opuszczanie blendy to musiałem jeździć ręką po całym kasku. Blenda niby fajna rzecz, ale jakoś ta z Airoha, która jest wycięta po środku (nosek), wydaje mi się lepsza. Jeśli zaś chodzi o FJR-1300, to jednak chciał bym czegoś więcej. Niby fajnie oddaje moc, bo liniowo, ale właśnie jak chciałem uzyskać efekt ‚kopa’, to osiągnąłem czerwone pole i mi zaczęła odcinać zapłon… A dopiero się zbliżyłem do 9 tys. obrotów… w Fazerze się wtedy największy fun zaczyna 😉 Regulacja wysokości szyby też niby fajna, ale jakoś ten mechanizm mnie nie zachwycił. Mam wrażenie, że po jakimś czasie mogą być z nim kłopoty, bo nie jest do końca stabilny i szyba nieco drga. Podnoszenie i opuszczanie tejże szyby nie daje wg mnie jakichś wymiernie odczuwalnych efektów, ale może do tego potrzeba dłuższej trasy aby to poczuć. Bardzo precyzyjny natomiast jest mechanizm zmiany biegów, żadnego stuku, szarpnięcia, wchodzą jak w masełko. Pomimo swej masy fajnie się toto kładzie w winkle, a przy 200 km/h na dwupasmówce można ziewać, bo powietrze tak opływa, że nie czuć tej prędkości. Trochę mi jednak brakuje tego ‚pazura’, chyba jeszcze za spokojny motocykl jak dla mnie. Może później 😉
Następnie wziąłem na warsztat kask Shoei Multitec i wsiadłem na MT-01. Najpierw o kasku, bo zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Mechanizm szczęki bardzo precyzyjny, dobra wyściółka, kask dobrze leży na głowie. Nie słychać żadnych gwizdów, otwieranie szczęki łatwo znaleźć, dwustopniowa regulacja wlotu nawiewu jest bardzo łatwa w obsłudze. Wentylacja wprawdzie nie taka jak w XR-1000, ale czuć przyjemny powiew chłodu, a jak się stoi na światłach, to można łatwo podnieść szczękę i też jest przyjemnie. Zawsze chciałem mieć blendę, ale tutaj można spokojnie założyć okulary, a kask jest tak skonstruowany, że nie uciskają (podobnie jak w XR-1000). Jako, że jechałem na ‚golasie’ to trudno mi porównać głośność choćby do Schubertha, ale wydaje mi się, że jest w porządku. Ogólnie wrażenia bardzo pozytywne, nawet wysunął się u mnie na prowadzenie przed XR-1000, choć zawsze skłaniałem się ku kaskom integralnym.
Yamaha MT-01… tak właściwie to nie wiem do czego to jest motocykl. Fajnie się siedzi, bo kanapa jest nisko i nawet jest dość szeroka. Pozycja raczej wyprostowana, dość szeroka kierownica, co raczej nie skłania do zbyt sportowej jazdy, aczkolwiek motocykl fajnie się przekłada z jednego zakrętu w drugi. Do turystyki na pewno się nie nadaje, bo już przy 170 km/h chciało mnie zrzucić z motocykla. Silnik mnie nie zachwycił, ale podobno V-ki trzeba lubić, mnie się bardziej podoba kultura pracy rzędówki, tutaj ciągle czuć wibracje silnika V2, no i podobnie jak poprzednio brakuje mi tego ‚kopa’ przy określonym zakresie obrotów, ale pewnie to ja się nie umiem obchodzić z V2 😉 Bardzo duży plus za hamulce. Seryjnie montowane z przodu 6-cio tłoczkowe Brembo (o ile się nie mylę), bardzo skutecznie zatrzymują motocykl. Ale ogólnie jak dla mnie, to motocykl raczej do pokazywania się na mieście niż jakichś bardziej sensownych zastosowań.
Suma summarum, najlepiej mi się zrobiło jak wsiadłem na swojego Fazera, który ochoczo rwie się do przodu wtedy kiedy się spodziewam. Żałuję tylko, że musiałem wracać w moim już nieco wysłużonym Nolanie, a nie w którymś z uprzednio testowanych kasków Shoei.

PS. Byłem mile zaskoczony przebiegiem jazd testowych, zarówno tym, że bez żadnych kosztów i ograniczeń (np. ilości jazd na głowę), jak i samego przebiegu trasy przejazdu. Jechało się trochę po wioskach, kilka zakrętów też było po drodze, no i na dwupasmówce można się było nieco rozpędzić i przetestować przy wyższych prędkościach.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz