Zanim nazwiesz mnie „dawcą”.

Zrobiło się ciepło i wiele motocykli pojawiło się już na drogach. Oznacza to też, że będzie sporo słychać o wypadkach, będzie ujadanie w prasie i TV, nagonki, akcje policyjne i durne komentarze na onecie.

Postanowiłem więc napisać ten tekst, a właściwie skłoniła mnie do tego pewna pani jadąca vanem z dwójką dzieci. Już wyjaśniam dlaczego. Otóż owa pani zupełnie nie była zainteresowana tym co dzieje się wokół niej, gdyż była zajęta przeglądaniem facebooka. Nie poruszała się szybko, bo przed nią był sznurek samochodów, ja ten sznurek powoli wyprzedzałem i widząc w jej lusterku, że ewidentnie nie obserwuje otoczenia zajrzałem do środka. Jeden dzieciak był na foteliku z przodu, drugi z tyłu, a pani wgapiona w telefon. I tu jedna część stwierdzi, że pani nieodpowiedzialna, a inna część zapyta „jakim prawem wyprzedzam sznurek samochodów?”. Otóż takim, że nie ma przepisu, który zabrania poruszania się dwóm pojazdom po jednym pasie ruchu w tym samym kierunku. Wiesz o tym? Może tak, może nie. Faktem jest, że często niektórzy nam to utrudniają i celowo zajeżdżają drogę! A chwilę później w ten sam sposób wyprzedzają rowerzystów. Do owej sytuacji wrócę później, a tymczasem zatrzymam się jeszcze na chwilę przy przepisach. 

Czy wiecie, że linia ciągła wcale nie oznacza zakazu wyprzedzania? Tak. Zakaz wyprzedzania oznaczony jest znakiem pionowym B-25. Linia ciągła rozdziela pasy ruchu i niedozwolone jest jej przekraczanie i najeżdżanie na nią. „Ale motocykle najeżdżają!” – a czy jedziesz wtedy możliwie blisko prawej krawędzi jezdni jak nakazuje kodeks drogowy? Zobacz na powyższy obrazek czy byśmy się wtedy nie zmieścili i sięgnij pamięcią czy nie zdarza Ci się najechać na tę linię wyprzedzając rowerzystę albo omijając jakiś pojazd. Założę się, że tak.
A czy wiesz, że nawet stojąc jesteś w ruchu? Jeśli stoisz w korku, przed światłami, przejazdem kolejowym lub rondem to cały czas jesteś w ruchu, jedynie warunki drogowe uniemożliwiają Ci kontynuowanie jazdy. Ale wtedy też nie powinno się odpisywać na esemesiki (tak, wiem: kto tego nie robił niech pierwszy rzuci kamień). A skoro już przy rondach jesteśmy… po cholerę stajecie przed rondem jeśli tam nie jedzie jakiś pojazd? Czy wiecie, że genialność tej konstrukcji polega właśnie na tym, żeby przed rondem nie stać? Myślicie, że drogowcom nie byłoby łatwiej położyć tego asfaltu w formie prostokąta i pierdyknąć skwerek na środku? Kostkę brukową też by się łatwiej kładło. Czemu się więc uparli, żeby to robić okrągłe? Może po to, żeby utrudnić życie kierowcom ciężarówek? Wiadomo, człowiek potrafi być złośliwy. A może po to, żeby każdy musiał przed tym rondem zwolnić, i to na tyle, że ten co dojeżdża już do innego wjazdu mógł sobie spokojnie na to rondo wjechać? A nie stać i gapić się jak wół na malowane wrota i czekać aż tamten przejedzie. Nie tak dawno w Oświęcimiu zbudowali kolejne rondo, które – zgodnie z założeniem – miało rozładować ruch. No i co? Dupa! Korki jeszcze większe. Mój kolega twierdzi, że to przez program „Samochód za 500+” ale ja twierdzę, że ludzie nie potrafią jeździć po rondach.

Zresztą niektórzy wcale nie potrafią jeździć. Prowadzenie pojazdu to nie tylko operowanie kierownicą, pedałami i drążkiem zmiany biegów. To też umiejętność oceny tego co dzieje się na drodze. A co rusz w mieście widzę jak ktoś radośnie zastawia skrzyżowanie, uniemożliwiając przejazd tym, którzy jechać by mogli. Co rusz ktoś się wlecze lewym pasem na A4 albo przed zwężeniem blokuje pas uniemożliwiając jazdę na suwak. Nie ustawia się przy lewej krawędzi lub linii do skrętu w lewo albo ustawia się nie równolegle a niemal w poprzek – tak, że się nie daje ominąć.


Wracając do owej przykładowej pani i do sedna – jak myślicie, co odpowiedziałaby ta pani gdyby zajechała mi drogę? Założę się, że coś w stylu „ojej, ja pana nie widziałam! pan pojawił się tak nagle!”. No pojawiłem się, bo jeśli patrzy się w telefon, ustawia radio albo szuka ulubionej mp3-ki to czas reakcji bardzo się wydłuża.
„Ale motocykliści jeżdżą tak szybko!” Owszem, bo motocykle mają o wiele większe przyspieszenie. Mój na przykład kręci się do 11 tys. obrotów i osiąga 200 km/h w około 7 sekund, na drugim biegu.

Z tym że ja, jadąc na motocyklu robię tylko to. Nie sprawdzam telefonu, nie szukam mp3-ki ani okularów słonecznych w schowku, nie zajmuję się dziećmi, nie palę, nie jem kanapek. Jestem skupiony tylko na jeździe. Skupiony dodatkowo, bo wiem, że muszę też myśleć za innych kierowców. Do tego w czasie kiedy nie „zapierdalam” po drogach zdarza mi się wziąć udział w kursach doskonalenia techniki jazdy, pierwszej pomocy i treningach na torze wyścigowym. Myślę, że bardzo niski odsetek kierowców samochodów wzięło udział w jakimkolwiek kursie po zdaniu egzaminu na prawko.

Zanim więc następnym razem nazwiesz któregoś z nas „dawcą”, rozejrzyj się wokół i zastanów się kto tak naprawdę jest bardziej (nie)odpowiedzialnym kierowcą. Czy to ta przysłowiowa prędkość jest przyczyną całego zła, czy może to, że ludzie w samochodach robią całkiem inne rzeczy niż to do czego jest on przeznaczony i zupełnie nie skupiają się na jeździe. Bo prawda jest taka, że większość wypadków z udziałem motocykli spowodowanych jest przez kierowców samochodów. Niestety część z tych, którzy brali w nich udział nie ma już okazji przedstawić swojej wersji wydarzeń.

Może Ci się również spodoba

60 komentarzy

  1. ZX 12r napisał(a):

    Zgadzam się w100%

  2. Curt napisał(a):

    A Pan, który jest tak doskonale obeznany w przepisach wie, że w Polsce nie można się poruszać z prędkością 200 km/h, niezależnie od tego, że w tym czasie skupia się wyłącznie na jeździe? 🙂

    • drfugazi napisał(a):

      A owszem, wie. Ale pan nie napisał, że tak robi, tylko że jest taka możliwość 🙂

      • Imiel napisał(a):

        Skoro tak rzucasz przepisami to pewnie wiesz też że łamanie przepisów przez kierowców samochodów (np.nie trzymanie się prawej krawędzi) nie upoważnia cię żeby także je łamać (najeżdżanie na linię ciągłą no i coś takiego jak odległość od wyprzedzanego pojazdu też istnieje).

        • drfugazi napisał(a):

          Wiem. Nigdzie nie twierdzę, że mnie upoważnia. Proszę tylko, żeby przy okazji rzucania mięsem na motocyklistów poddać się refleksji czy aby samemu się jest bez winy.

          • Imiel napisał(a):

            Czyli taki sam tekst można napisać również w drugą stronę bo kij ma dwa końce i nikt nie jest bez winy 😉
            Miłego dnia i szerokości.

          • DU6L3F4C3 napisał(a):

            Hej.. Nie jestem motocyklistą ale zgadzam się z tobą w 100 % choć uważam że motocykliści nie są też bez winy… Czytając komentarze wnioskuję że niektórym się nie przetłumaczy zapewnia są to c którzy kiedy motocykl ich omija w korku otwierają drzwi…. A tutaj nie chodzi o przepisy tylko o zwykła ludzką uprzejmość… Jeśli żal komuś ściska serce że motocykliści nie „msza” stać w korku to niech sobie kupi skuter…. Pozdrawiam.

          • drfugazi napisał(a):

            Ja nie twierdzę, że są bez winy i nie mówię, że sam nie łamię przepisów. To byłaby jawna hipokryzja 😉 Szkoda właśnie, że do niektórych nie trafia to, że omijanie/wyprzedzanie pojazdu stojącego w korku tym samym pasem ruchu nie jest łamaniem przepisów. Przecież oni wiedzą lepiej.
            Artykuł został wrzucony przez kogoś na grupę dot. poprawy bezpieczeństwa ruchu. Można poczytać jaki tam jest beton.

        • Anonim napisał(a):

          Odległość od wyprzedzanego pojazdu ma być bezpieczna może to być 10cm, chyba że jest to rowerzysta to wtedy odległość jest ustalona kodeksem.

        • Robert Surma napisał(a):

          Stojacych aut na swiatłach nie wyprzedza sie tylko omija,sa to odmienne manewry

      • Ks3Cz napisał(a):

        z tego co się orientuje istnieje tylko bezpieczna odległość między motocyklem a pojazdem, a jej dokładność nie jest uiszczona w przepisach Imiel ;)d

    • Bandzior napisał(a):

      A czy Pan / Pani wie że są tory na których można taką prędkość osiągać? 😉

    • Anonim napisał(a):

      Sam pan SB czytał że gość jeździ na tory . Napisał że przyspiesza do 200 w 7 sekund tak wynika z osiągów motocykla

    • rwa napisał(a):

      z całym szacunkiem „Curt” nie złamałeś ani razu przekroczenia prędkości?

    • Qwerty napisał(a):

      Nigdzie nie napisał że jechał 200km/h tylko napisał osiągi swojego motocykla, a to jest różnica 😉🙂

    • Banszy napisał(a):

      Na torze nie ma ograniczeń prędkości ☺NIE POZDRAWIAM

  3. ona napisał(a):

    Genialny tekst. Prosty i prawdziwy

  4. Anonim napisał(a):

    Na 2 biegu 205 a nie 200 km/h. II generacja 😎

  5. Anonim napisał(a):

    Bardzo rozsądny artykuł

  6. Anonim napisał(a):

    Świetny artykuł .
    Lewa !

  7. Teraz kierowca, kiedyś kolarz napisał(a):

    Jedzenie kanapki w korku, stojąc/jadać 5km/h, nie uniemożliwia patrzenie się w lusterka i korygowanie toru jazdy, to raczej brak nawyku i wyobraźni. 😉
    Ten kto rowerem/motocyklem po drogach nie ganiał, nawet o tym nie pomyśli siedząc za kółkiem osobówki/tira. 😉
    Niemniej jednak w starciu auto vs motor, masa wygrywa i lepiej założyć z góry, że kierowca jest tłumokiem, niż liczyć na przyzwoitość, i się przeliczyć. 😛
    Pozdrawiam
    PS: Lubie jak machacie widząc dobre zachowanie ze strony kierowcy, to miłe, doceniam. 🙂

  8. Anonim napisał(a):

    Może być 205 licznikowe a gps pokaże 200 🙂

  9. Anonim napisał(a):

    Wyprzedzanie slalomem na motorze jest ”ok” – motocyklista.
    Wyprzedzanie slalomem samochodem ”nie ok” – pirat drogowy.
    Według mnie to jest hipokryzja.
    Irytuje mnie fakt, że motocyklista czuje się bardziej uprzywilejowany na drodze.
    Złośliwy nie jestem i nie zajeżdżam drogi lub nie blokuje.
    Jednak to jest decyzja kierowcy samochodu, czy gazującego i jadącego 1.5m za dupą auta motocyklistę, w panice uciec na prawo i przepuścić. Korona ani kask z głowy nie spadnie jak te kilka, kilkanaście sekund powłóczy się za autem i mniej nerwów dla obu stron.
    Nie chcę generalizować, ludzie są różni, jednak ta medialna nagonka nie wzięła się z niczego.

    • drfugazi napisał(a):

      Nie nie, ja tak nie napisałem. Takie myślenie zwykle właśnie przedstawiają kierowcy samochodów. Jak ja wyprzedzam rower to jest OK, ale czemu ten palant na motorze warczy za mną silnikiem, przecież jest ciągła a ja jadę autem więc cały pas jest mój! To nie jest tak, że czuję się bardziej uprzywilejowany i doceniam to, że ktoś mi zjedzie trochę na prawo jak go wyprzedzam, jeśli mogę to podziękuję. Tylko, że gdyby z założenia jeździć „możliwie blisko prawej krawędzi jezdni”, to nie trzeba byłoby zjeżdżać. A polecam przyjrzeć się jak wygląda u nas stanie w korku. 3 auta po prawej, dwa przy linii i jeden się jeszcze wychyla żeby zobaczyć czy aby na pewno jest korek. Dlatego proszę się nie dziwić, że jadąc na motocyklu zdarza się nam najeżdżać na ciągłą lub ją przekraczać. Oczywiście, nie jest to zgodne z przepisami, ale tak samo jak jazda po lewej stronie pasa ruchu jeśli jest miejsce po prawej.

  10. Kamil Grabarczyk napisał(a):

    Oj zgadzam się i ja ale ludzie lubią żyć w hipokryzji trzezwa ocena sytuacji nie jest w modzie dzis

  11. Mso napisał(a):

    50 w mieście 140 na autostradzie. Ciekawe na jakiej drodze było sprawdzane 7 sek do 200.

  12. Adrian Gajewski napisał(a):

    Do stwierdzenia, że Pan niewie ze po polskich drogach nie jezdzi sie 200… dodam tylko iż nie doczytałem się nigdzie, że tak jeździ akurat po polskich drogach… biorąc pod uwagę motocykl, o którym wspomina ( hayabusa) przetłumaczony dosłownie na j. polski „sokół wędrowny” to wystarczy trochę pomysleć, że ten przydomek nie wzioł się z proszku do pieczenia tylko mowi nam jaki to jest motocykl… dlatego napiszę jak dalej co niektórym ciężko przychodzi myślenie nie tylko na drogach… to jest motocykl stworzony z myślą o pokonywaniu tras a nie jeżdzeniu po bułki do osiedlowego sklepiku pani Grażynki… ja czytając ten tekst to przy fragmencie opisującym osiągnięciana 2 biegu w pierszej kolejnosci pomyslałem o wolnym od ograniczeń odcinku niemieckiej autostrady a nie o tym jak tu (chyba z zazdrosci) dogryźć autorowi tekstu… chyba ze jest się przysłowiowym januszem który najdalej gdzie się zapuscił samochodem to w niedziele do kościoła na 2 koniec osiedla… bo nawet na wieksze zakupy do hipermarketu jedzie autobusem bo się boi manewrów na zatłoczonych parkingach…

  13. Maciej napisał(a):

    fajny tekst tylko jest w nim sporo nie jasnosci a wrecz idealizowanie jednej ze stron sam jezdze autem i scigiem i kazde lamanie przepisow niesie za soba konsekwencje mowi sie patrz w lusterka idzie lato staram sie zostawiac pusty srodek ale chujowo jest jechac autem i patrzec na wszystkie lusterka czy czasem ksiaze nie dojezdza odbijajac w druga strone motocyklisci tez nie patrza ile razy zdazylo sie ze rabie za gosciem lewym bedac autem i co myslisz ze zjedzie nie bo jest przekonany ze jak leci lewym to jest tylko on przecinanie z pasa na pas o kierunkach nie ma mowy predkosc hmm sam nagminnie lamie ten przepis zarowno autem i motorem i nikt mi nie powie ze wypadki sa zawsze z winy wymuszajacych skoro patrzysz w lusterko nie ma nic wjezdzasz i gosc nagle w bagazniku… trzeba patrzec obiektywnie z kazdej strony problem jest i raczej bedzie osobiscie nie mam na to pomyslu zadnego chyba tak juz po prostu musi byc bo mentalnosc polaczka ciezka do przelamania jest co do komentarzy gdzie byla sprawdzana predkosc kolegi odpowiadam w dupie motocykl ze zdjecia leci lekko ponad 3 stowki i byl ”testowany” tam gdzie ”Ty” testujesz auto pozdrowionka

  14. kracek napisał(a):

    Fajny i trafiony tekst, LwG

  15. Ana napisał(a):

    Nie. Nie zgadzam się. Jako użytkownik samochodu zdarza mi się poprawiać makijaż stojąc w korku, zdarza mi się szukać piosenek, jeść kanapkę stojąc na światłach, jednak kiedy poruszam się po drodze uważnie patrzę. Nie jeżdżę ani wolno ani szybko, przepuszczam innych kierowców, zjeżdżam z drogi motocyklistom, potrafię korzystać z lusterek i kontroluje to co się wokół mnie dzieje…mimo to niejednokrotnie podskoczyłam na fotelu gdy z nikąd smignął koło mnie motocyklista. Wiem ze tak samo w przypadku kierowców samochodów jak i motocykli znajdą się wariaci ale tętno częściej przyspiesza mi w przypadku tych drugich. Droga jest dla wszystkich, szanujmy się wzajemnie.

    • drfugazi napisał(a):

      A czy nie mogłaby Pani zrobić Make upu w domu, w łazience? Czy w samochodzie są montowane toaletki, lusterka, uchwyty na kosmetyki? Nie widziałem. Zapewne dlatego, że samochód nie jest przeznaczony do tych rzeczy. Motocykle nie biorą się znikąd. Tak jak wspomniałem w artykule, posiadają znacznie większe przyspieszenie niż samochody, dlatego ludzie nie spodziewają się ich zobaczyć, skoro zaglądali w lusterko kilkanaście sekund temu i był tylko sznurek samochodów. Ale czyż zamiast motocykla nie może tam jechać karetka? A w radiu leci ulubiona piosenka na full 😉 Chciałbym żebyśmy się dobrze zrozumieli. Ja nie wymagam jakiegoś specjalnego traktowania, ja po prostu zauważam, że ludzie w imię pośpiechu i ciągłego bycia online narażają siebie i swoich bliskich, a przy okazji innych uczestników ruchu, próbując później wszystko zwalić na standardowy tekst policjantów: „niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze”. Pod to można podpiąć wszystko.

  16. Krzysztof Matuszcza napisał(a):

    Np. na drodze zamkniętej , na lotniskach wiele jest miejsc do testowania motocykli , a może kolega sprawdzał motocykl na niemieckich autostradach .

  17. KoSiaK napisał(a):

    Mogę powiedzieć że tekst jest naprawdę trafiony. Lecz na całe szczęście z roku na rok nasze społeczeństwo kierowców coraz bardziej się rozwija i oswaja że na drodze nie występuje tylko jeden rodzaj pojazdu np. samochody osobowe i dzięki temu doświadczam podczas jazdy na motocyklu wiele miłych zachowań i nie dlatego jak ktoś stwierdził że gazuję i trzymam się komuś na tyłku tylko dlatego że ludzie są świadomi (oczywiście nie wszyscy ponieważ występuje jeszcze średniowiecze na naszych drogach) że nikomu nic się nie stanie nikomu korona z głowy nie spadnie ani nikt nie straci na honorze jak po prostu ustąpi innemu. Dlatego też ludzie przeczytajcie ten tekst ze zrozumieniem gdyż jest bardzo dobrze napisany i to bardzo dobrze ponieważ sam niestety zostałem ofiarą wypadku na motocyklu (i uprzedzę wasze puste gadanie…. nie nie zapierdalałem) i wyjaśnienie gościa było tylko jedno nie zauważyłem pana. Tak więc życzę wszystkim miłych zachowań na drodze i wspólnego zrozumienia się.

  18. Anonim napisał(a):

    Ehh, co roku to samo. Szanuje prawie każdego uczestnika (no może poza rowerzystami), bo większość z nich jest idiotami. Motocyklistom zawsze staram się ustępować i nie stwarzać groźnych sytuacji, ale Ludzie!!!! Nie wymagajcie od kierowców samochodów, żeby na Was uważali w momencie, kiedy nawet w korku miedzy samochodami jeździcie z większą prędkością niż jest ograniczenie (tak jestem kierowcą puszki). To samo jak nie ma korka. W obecnych czasach większość motocyklistów zapier*** ile fabryka dała w każdym możliwym terenie i dla mnie od zawsze był to, przepraszam za wyrażenie debilizm domaganie się, aby traktować Was wyjątkowo. Ja wiem, że to fun móc sobie tak pojeździć. Ale w momencie kiedy nawet niewielki kontakt z samochodem podczas ruchu stwarza zagrożenie dla Waszego życia, a jazda zgodnie z przepisami to zagrożenie minimalizuje to do Was należy decyzja jak będziecie jeździć i to Wy jesteście w większej mierze odpowiedzialni za swoje bezpieczeństwo, a nie kierowcy aut. Chyba przyznacie rację, że wypadków i zgonów byłoby mniej gdybyście jeździli zgodnie z przepisami, a zwłaszcza z tymi dotyczącymi prędkości.

    Pozdrawiam.

    • drfugazi napisał(a):

      Ale ja nie wymagam specjalnego traktowania. Ja tylko proszę aby kierowcy samochodów robili w nich to, do czego one są przeznaczone, czyli nimi kierowali. I dodatkowo, żeby dostrzegali nie tylko „źdźbło w oku bliźniego ale również belkę w swoim” – innymi słowy, żeby nie ciepali się o to, że motocykliści przekraczają prędkość skoro sami łamią przepisy. W obecnych czasach większość motocyklistów, czy też może użytkowników motocykli wcale nie zapier***. Motocykl stał się popularnym środkiem transportu, szczególnie w dużych miastach. Wrażenie można odnieść jednak inne, gdyż zawsze w pamięć zapadają ci, którzy przeginają. Pozdrawiam również.

      • Anonim napisał(a):

        Jeśli chodzi o motocyklistów to mam głowie zazwyczaj spieszącego się na złamanie karku chłopaka/dziewczynę, zapie*** miedzy samochodami bez kierunków. Korzystacie z tego, że nie musicie stać w korkach. Ok. Sam tak robiłem jak jeździłem pierdem-skuterkiem 🙂 ale większość z Was promuje akcję patrz w lusterka motocykle są wszędzie. Gdybyście jednak w trosce o własne bezpieczeństwo jeździli tak jakbyście jeździli samochodem (bo w końcu o przyjemność z samej jazdy chodzi) i poruszanie się z punktu A do B to problemu, by nie było. Przyznaję rację, że robienie makijażu, jedzenie, pisanie na telefonie jest niedopuszczalne (choć pisanie mi się też zdarza niestety).

        Rozmawiałem z kilkoma zapaleńcami w życiu i nadal wielu rzeczy nierozumiem, jak tego że raz usłyszałem, że motocykliści robią „przygazówki” w korku, po to żeby kierowcy ich słyszeli. Aha… i nikt nie pomyślał, że w aucie obok, którego pokazuje jaki on jest ważny, jedzie dziecko, czasem przy otwartym oknie. Automatycznie dziecko wpada w płacz. Budzi się. Kierowców też to tak naprawdę bardziej straszy niż sprawia, że stają się uważniejsi. On ma to w dupie, bo on jedzie zgodnie z „przepisami”, których nie ma. I znowu powtórka. Jakby jechał, tak jakby jechał samochodem. Bez pałowania, pośpiechu. Problemu by nie było…

        • drfugazi napisał(a):

          Ja zwykle się nigdzie nie spieszę jadąc na motocyklu. Co nie znaczy, że jadę wolno, bo raczej jeżdżę szybko. Ale robię to zazwyczaj dla przyjemności a nie po to aby zdążyć do pracy czy do jakiegoś punktu. Jeżdżę szybko tam gdzie się da. Nie robię tego w korkach, bo mam już pewne doświadczenie na drogach i wolę jechać wolniej żeby mieć czas na reakcję. Kierunkowskaz czasem zdąży mignąć czasem nie, wyprzedzanie trwa na tyle krótko, że przekaźnik nie zawsze nadąża z przełączaniem. Może niektórych zadziwię ale używam też kierunkowskazów w BMW 😉 Przegazówki robię gdy widzę, że ktoś mnie nie widzi w lusterkach. Jest to raczej warknięcie wydechem niż kręcenie do czerwonego pola, nie jestem nachalny bo to nie ma sensu. Dziecko raczej nie zdąży się obudzić, a te które nie śpią to często machają przez szybę i mają frajdę. Czasem wolę stanąć między autami niż cisnąć się na siłę do przodu, jak ruszą to i tak będę zaraz przed nimi bo mam lepsze przyspieszenie.

  19. toooomelo napisał(a):

    Bardzo dobry i sensowny tekst. Tylko, który kierowca auta go przeczyta? Tu tkwi problem.
    LwG!

  20. daro napisał(a):

    Myślę, że nazywanie kierowców ścigaczy „dawcami” wiąże się z tym, że prawdopodobieństwo tego, że ulegną wypadkowy śmiertelnemu jest dużo wyższe niż w przypadku innych uczestników ruchu i nie ma tu znaczenia to, że wina była po stronie kierowcy samochodu lub to, że motocyklista był super wyszkolony.

  21. Marek napisał(a):

    Drdrfugazi – kolego zgadzam się z tym co napisałeś. Zgadzam się też ze mozna ten tekst napisać w drugą stronę. Ale uwierz mi, ze nie ma co komentować i polemizować z ludźmi, którzy nie rozumieją, ze czasem warto przeczytać i zastanowić się nad tekstem i tym co ktos chcial min przekazać. Z takch tekstow jak i kierowca auta i kierowca motocykla wyciagnie choć 1% i będzie troszeczkę dzięki temu bezpieczniej… To warto to pisac. Pozdrawiam

  22. motorefleksja napisał(a):

    Bardzo fajny artykuł, dużo prawdy i ze sporą ilością tych faktów sam się spotkałem. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Czy motocykliści bardziej skupiają się na drodze bo tak chcą czy dlatego że nie mają możliwości robienia czegoś innego. Tylko proszę z góry bez atakowania mnie, sam jestem motocyklistą. Ale zerknijcie na to z tej strony, kto ma interkom ten wie że podczas jazdy można odebrać telefon, rozmawiać, słuchać muzyki, zmieniać kanały radiowe, itp. Może kierowcy samochodów by się bardziej skupiali gdyby twórcy zablokowali możliwość korzystania z wielu niepotrzebnych funkcji podczas jazdy? Co myślicie?

    • drfugazi napisał(a):

      Nie ma możliwości zablokowania korzystania z tych urządzeń, bo stały się one standardowym wyposażeniem pojazdów. Zresztą i tak znalazłoby się obejście. Zobacz na przykład na wbudowane tablety, gdzie producenci samochodów blokują możliwość odtwarzania filmów podczas jazdy i zobacz ile już jest macherów, którzy to odblokowują. Jeśli chodzi o interkomy montowane w kaskach – ja na przykład celowo nie mam, nie kupuję i nie chcę korzystać, nie słucham też muzyki jadąc na motocyklu. Bo wolę nie absorbować mojej uwagi niczym innym. Może kiedyś będę używał, bo widzę pewne zalety, na przykład możliwość skomunikowania się z resztą grupy podczas jakiegoś wyjazdu, ale nie chciałbym sobie raczej urządzać pogawędek podczas jazdy. Jeden żonaty kolega twierdzi, że fakt iż nie można rozmawiać z żoną podczas jazdy jest jedną z podstawowych zalet motocykla 😉

  23. DAR napisał(a):

    Bardzo fajny artykuł 🙂 ale niektóre komentarze już nie 🙁
    Kierowcy jęsli chodzi o udostępnianie kawałka drogi aby Was wyprzedzić gdy jest korek ( juz nie wspomnę że takie postępowanie kuriozalnie skraca własnie ten korek ) to takie zachowanie powinno być wskazane zawsze. Słyszeliście o czymś takim jak ,,korytarz życia ” ? Na zachodzie to jest normą , gdy droga sie korkuje to auta stają lub poruszają sie tak aby zachować lukę która może służyć do poruszania sie pojazdów uprzywilejowanych. Czy dopiero sygnał sygnał dzwiękowy i świetlny daje do myślenia ?
    Życzę wszystkim więcej wyrozumiałości i kultury na drodze a zapewne będzie mniej wypadków. Pozdrawiam jako motocyklista i posiadacz auta.

  24. Łucja napisał(a):

    Oczywiście zgadzam się z tym artykułem. Jestem młodym kierowcą ( 2 letnim) lecz już w obecnej chwili mogę stwierdzić, iż wiele osób uważa się za „panów” na drodze. Gdyby tak każdy z nas skupił się na jeździe, bez wykonywania zbędnych czynności, takich jak poszukiwania pewnych rzeczy podczas jazdy, poprawiania make upu, rozmawiania przez telefon itp. było by oczywistym stwierdzeniem, że poprawa jazdy w znaczmy stopniu dla motocyklistów jak i innych pojazdów będących w ruchu drogowym poprawiła by się. Tekst jest bardzo trafnym stwierdzeniem obecnej rzeczywistości. Pozdrawiam.

  25. LWG napisał(a):

    Podoba mi się ten tekst, a czesto jest tak, że taki nie ogarnięty kierowca wsiada na swój skuterek i ma w dupie przepisy psując reputacje motocyklistą.

  26. Anonim napisał(a):

    Rewelacyjny tekst! 100 procent prawdy o naszych polskich kierowcach’

  27. Motocyklista i kierowca puszki napisał(a):

    A to dobre 😂😂😂😂😂😂 z tym że 90% motocyklistów to też Ci nie znający przepisów i nie umiejacy jeździć kierowcy puszek. Jako motocykliści jesteśmy tacy wspaniali nie wymuszamy, nie łamiemy przepisów bo mamy dodatkowe kursy, jeździmy po torach i dlatego na drogach publicznych możemy jeździć bardzo szybko bo możemy a kierowcy puszek nie bo nie umieją jeździć po rondach i grzebią przy radyjku i w telefonie a co za tym idzie nie mogą nas nazywać dawcami 😂😂😂😂😂
    Artykuł z dupy i zapewniam że jak wszyscy motocykliści zaczną jeździć z dozwoloną prędkością będzie dla nich dużo bezpieczniej niż jak kierowcy puszek nauczą się jeździć po rondach 😂😂😂.
    Co do wyprzedzania nie zmieniając pasa ruchu, można wszystko ale nie tylko dlatego że nie jest to nigdzie zakazane prawnie tylko robimy to tylko wtedy kiedy nikomu nie zagrażamy.

    • drfugazi napisał(a):

      Przecież ja nie wybielam nigdzie motocyklistów, że to my jesteśmy świetni a kierowcy „puszek” są źli. Ja napisałem o tym, że jadąc staram się zachować skupienie i że proszę o to również innych uczestników ruchu. Ponieważ nagminne są sytuacje, że kierowcy nie widzą co się wokół nich dzieje. Wczoraj jechałem z taksówkarzem, który nic sobie nie robił z tego, że z naprzeciwka leci samochód na sygnałach. Ja już 10 sekund przed nim zdążyłem ocenić, że przy prędkości którą jedziemy ten samochód będzie na wysokości innego auta jadącego z naprzeciwka i będzie go wyprzedzał ponieważ pewnie nie bez powodu leci na bombach. Staram się jednak nie wpierniczać innym w jazdę ale jak widziałem brak reakcji z jego strony to wtrąciłem, że „ja bym przyhamował”. Szczerze mówiąc gdybym jechał autem to już dawno bym zwolnił i zjechał do prawej a nie tylko przyhamował, bo jestem nauczony robić miejsce pojazdom uprzywilejowanym. Co oczywiście nie zawsze oznacza żeby zwolnić i zjechać do prawej, bo czasem trzeba przyspieszyć lub nawet wjechać za sygnalizator, ważne żeby umożliwić przejazd ale też nie narażać innych.
      W artykule wspomniałem też, że byłem na szkoleniach w takim sensie, że warto się doszkalać, a mało kto to robi. I jeśli już to częściej właśnie robią to motocykliści niż kierowcy samochodów, bo większość ludzi uważa, że potrafi samochodem jeździć. I tu znów nie chodzi o to, że ja uważam się za świetnego kierowcę a reszta nie umie, tylko o to, żeby uderzyć się w pierś i pomyśleć nad tym czy naprawdę jesteśmy tacy dobrzy za kółkiem. I do tego nie trzeba od razu jechać na tor czy wykupywać szkolenia, których u nas jest jak na lekarstwo i są drogie. Wystarczy pomyśleć czy do skrętu w lewo staję blisko środkowej linii, a na jednokierunkowej przy lewej stronie, czy jak wjeżdżam na skrzyżowanie to zostawiam miejsce gdybym nie mógł z niego zjechać, czy zatrzymując się w korku nie zastawiam jakiejś bramy wjazdowej, czy jadąc prosto przy dwóch pasach ruchu nie lepiej zatrzymać się na tym lewym, bo na prawym jest strzałka warunkowa i może ktoś akurat będzie chciał tam jechać. To są rzeczy, na które mało kto ostatnio zwraca uwagę, a byłoby znacznie więcej uprzejmości i mniej frustracji gdyby ludzie myśleli nie tylko o sobie.
      Co do ograniczeń prędkości, to Sobiesław Zasada powiedział kiedyś:
      „Prędkość bezpieczna to wypadkowa warunków drogowych, możliwości samochodu i umiejętności kierowcy.
      Problem w tym, że do tego nie da się stworzyć przepisów, więc tworzy się je pod 18latka, jadącego maluchem w deszczu na łysych oponach.”

      • Kierowca puszki motocyklista napisał(a):

        Kiedy się w końcu nauczycie że nie ma czegoś takiego jak kierowca puszki i motocyklista to jedna i ta sama osoba która zdobywa umiejętności tylko jeździ czym innym. Takie rozgraniczenie powiększa podziały i właśnie jest powodem do odwiecznych sporów. Ja znam takie same przykłady nieodpowiedzialnych zachowań motocyklistów i co z tego nie uogólniam i nie wrzucam wszystkich do jednego wora. Sam też wyobraź sobie popełniam błędy bo jestem po prostu człowiekiem a nie kierowcą, kosmonautą ?
        Sobiesław Zasada nie stanowi prawa ani go nie egzekwuje. A właśnie chodzi o przestrzeganie prawa nawet jeśli wydaje nam się głupie bo takie podejście jak twoje właśnie wykorzystuje jak piszesz ta niby druga strona nazywając nas dawcami a może to robić bo właśnie dajesz im do tego podstawy .

        • drfugazi napisał(a):

          Ja zastosowałem tylko to sformułowanie, którego użyłeś w podpisie. Osobiście nie kojarzę nikogo, kto jeździłby motocyklem i nie posiadał prawa jazdy na samochód. Ja sam też jestem kierowcą puszki i nie przeszkadza mi, że ktoś mnie tak nazywa. Nie traktowałbym tego w kategorii podziału. Co do stanowienia prawa, to masz rację niestety, stanowią je ludzie, którzy w większości zupełnie są oderwani od rzeczywistości (vide ostatnia wypowiedź Gowina o zarobkach) i po drogach poruszają się głównie pojazdami uprzywilejowanymi. A jak tego prawa przestrzegają to widzieliśmy po akcji z panią premier i Macierewiczem. Egzekwują to prawo zaś ci, którzy mają cele wyznaczane przez komendanta w złotówkach.

  28. Daria napisał(a):

    rozsądek jest potrzebny z dwóch stron😊
    podałeś skrajny przykład nieodpowiedzialnego kierowcy, tacy też zdarzają się motocykliści, generalizować nie można, najważniejsza jest współpraca i pokora z obu stron..
    w kodeksie drogowym pas ruchu definiowany jest jako: ‚każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi’ … czyli wystarczający dla jednego pojazdu wielośladowego, nie kilku jedno- czy wielo- śladowych
    znak P-4, czyli „linia podwójna ciągła”, rozdziela pasy ruchu o kierunkach przeciwnych i oznacza zakaz przejeżdżania przez tę linię i najeżdżania na nią, co w przypadku polskich dróg równa się niemożliwością wyprzedzania..
    kodeks można interpretować różnie, po prostu uważajmy na siebie nawzajem

    niestety te negatywne przypadki budują opinię ogółu, życzę powodzenia i wszystkim dobrej współpracy na drodze

    • drfugazi napisał(a):

      Oczywiście, że jest potrzebny, oczywiście, że przegięcia są z obu stron, a do współpracy staram się właśnie zachęcić.
      Co do kodeksu, to słowem kluczowym jest tutaj „wystarczający”, co oznacza, że ma wystarczyć dla jednego pojazdu wielośladowego. Jednocześnie NIE ZABRANIA poruszania się więcej niż jednemu pojazdowi w tym samym kierunku. Linia ciągła NIE RÓWNA się z brakiem możliwości wyprzedzania i nie ma tutaj co interpretować. To, że na niektórych pasach ruchu jest mało miejsca do tego nie oznacza, że jest zakaz. No i tak jak wspomniałem w artykule – jeśli trzeba wyprzedzić rower, to kierowcy potrafią zignorować linię ciągłą i/lub zachowanie bezpiecznej odległości 1m. Natomiast jeśli to ich się wyprzedza to „motocykliści jeżdżą jak wariaty, pchają się w korkach i łamią przepisy”. Taka logika Kalego: „Kali ukraść krowę to jest dobrze, Kalemu ukraść krowę to jest źle”.

  29. kierowca cytryny napisał(a):

    a ja Wam powiem tak …. szanuje wszystkich kierowców a motocyklistów nawet bardzo za ich kulturę wobec siebie co najmniej podziwiam to jak choćby się witacie nie znając się …. ale …. bo zawsze jest jakies ale …. z artykułem zgodze się w 100% ….. ale łatka „dawcy” nie zniknie sama z siebie do puki kierowcy motocykli nie wyeliminują sami ze swojego środowiska właśnie dawców …. i juz mówie jakich …. dam przykład tak jak tutaj z tą panią …. pewna Pani chcąc włączyć się do ruchu z drogi podporządkowanej sprawdza czujnie czy może …. zakładam że skręca w prawo ….. wiec uważnie patrzy w lewo widzi w oddali motocykl ocenia odległość całkowicie prawidłowo nawet z marginesem błędu że ktoś może jechać wiecej niż przepisy powalają bo pewnie ta pani sama tez czasami dodaje wiecej gazu …. oceniła że mieści się w zasadzie 4 razy i rusza i nagle bah… Pani wymusiła pierwszeństwo oczywiście wina auta …. tylko dlaczego nikt nie skłoni się ku temu ile jechał właśnie ten „dawca” …. pani widziała pojazd światła pojazdu oceniła odległość i wszystko ok tylko nie oceniła że jedzie dawca z prędkością 150-180 /h …..taki przypadek zdarzył się kiedyś na moim osiedlu słyszałem jak motocykl wchodził na obroty od świateł był jeden wielki gwizd …. a ta przykładowa Pani może mieć zamknięte szyby może bardzo dobrze wyciszone auto …. no można tak długo ….. powiem tak: każdy łamie przepisy i kierowcy aut i motocykli – ale nawet łamanie przepisów może być zdroworozsądkowe jesli w mieście masz 50-jedziesz 70-80 spoko motocykl nawet 80-90 też spoko szybko sie rozpędza ale tez dobrze hamuje rozumiem to ….. ale jak powiedziałem na wstępie puki nie wyeliminujecie ze swojego środowiska jadących od świateł do świateł 120-150-180 a czasem i więcej, tych którzy zobaczą ładne dziewczyny to od razu stawiają na gume i rura …. to nigdy nie zginie łatka „dawcy” i żeby nie było że jestem taki zły i niedobry dla 2-óch kółek taki przykład i łatka dawcy pasuje też do szpanerów z 4 kółek którym tez sie zdarza po mieście latac 2,3 a nawet i 4 razy wiecej niż pozwalają przepisy . Wszystko jest dla ludzi ….. mądrych . Pozdrawiam życzę udanego sezonu i szerokości.

  30. Aneta napisał(a):

    Dopiero planuje rozpocząć swoją historię z motocyklami i małymi kroczkami się do tego przygotowuje. świetny tekst – krótki, zwięzły i na temat, daje do myślenia. Rozwaga najważniejsza, lewa! Powodzenia 🙂

Dodaj komentarz