Rajd Felkowski 2011

Zwykle pod koniec września w okolicach Warszawy organizowany jest Rajd Felkowski inaczej zwany Felkowiskiem. Nazwa tegoż wydarzenia wzięła się od pomysłodawcy tej imprezy i głównego organizatora, Feliniego. W tym roku była to już XV edycja Rajdu, a w rolę głównego organizatora wcieliła się Mika, której pomagała rzesza ochotników z Waflem, Ciutnikiem i Nemo na czele. Felini ponoć w tym roku pełnił tylko funkcje reprezentacyjne. Po raz czwarty już wybraliśmy się z Grishackhiem sprawdzić czy onanizatorom udało się znaleźć ośrodek z czasów PRLu, wyznaczyć taką trasę, żeby nawigator miał co robić, skrzętnie poukrywać punkty, żeby ich łatwo nie znaleźć i zebrać takich ludzi, którzy będą mieli frajdę z tego wszystkiego. To właśnie tworzy klimat tego całego Rajdu. Tu nie liczy się szybkość przejazdu, a spostrzegawczość, współpraca w drużynach i przede wszystkim dobra zabawa!

Nie zawiedliśmy się, w piątek wieczorem dotarliśmy do żywego skansenu PRLu, ośrodka „Dźwigar” w miejscowości Popowo-Letnisko, gdzie zjedliśmy kolację, spożyliśmy piwko i udaliśmy się na spoczynek aby w sobotę rano sposobić się do Rajdu. Na starcie stanęły 23 drużyny, a trasa o długości ok. 130 km wiodła po okolicznych miejscowościach, na jej przebycie, odnalezienie punktów i wykonanie zadań mieliśmy 4 godziny. Ja jak zwykle zająłem się czytaniem itinerer i nawigacją, a Grishackh wziął na siebie odnajdywanie punktów. Nasze Plecaki dzielnie nas wspomagały, a szczególnie w ostatniej konkurencji (przewożeniu kufla na sznurku rozwieszonym miedzy dwoma motocyklami), gdzie bez nich pewnie byśmy polegli jak większość uczestników. Zaprocentowały też doświadczenia z poprzednich edycji, całą trasę pokonaliśmy w czasie 3:41, a nasz licznik pokazał 140 km, znaleźliśmy wszystkie punkty i wykonaliśmy poprawnie zadania, co uplasowało naszą drużynę na II miejscu. Pierwsze w tym roku zajął Tytus i AZ, a trzecie Drutek i Lesor. Wyróżnienie otrzymała w tym roku Delta za największe złożenie motocykla i Gwiazda za pomoc w przywróceniu tegoż motocykla do pionu.

Po powrocie z trasy czekał na nas gorący rosół i schabowy podawany w lokalnej stołówce, a później nastąpiła ceremonia ogłoszenia wyników i wręczania trofeów, po czym udaliśmy się na ognisko aby upiec kiełbaski i oddać się dalszemu spożywaniu różnych wynalazków mniej lub bardziej procentowych 😉

W niedzielę koło południa uczestnicy XV Felkowiska zaczęli rozjeżdżać się do domów. My obraliśmy nieco okrężną trasę przez Łódź aby uniknąć przeciskania się przez korki na Gierkówce, zatrzymaliśmy się jeszcze na obiad „we Młynie” i spokojnie dotarliśmy do domów.

XV Rajd Felkowski przeszedł do historii, organizacja jak zwykle była do dupy, więc dzięki wszystkim, którzy się przyczynili i mam nadzieję, że spotkamy się za rok 🙂

Poniżej znajdziecie linki do galerii zdjęć i załącznika z mapą XV edycji oraz linki do strony Rajdu:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz