WEK 2017 Runda 2: Spa Francorchamps

Druga runda Wykop Endurance Kompetyszyn już za nami. 9 listopada na belgijskim torze Spa-Francorchamps w grupie SemiPRO wystartowało 36 kierowców. Tor jest dość trudny, szczególnie w pierwszej sekcji, gdzie można sporo zyskać lub stracić przejeżdżając słynne Eau Rouge i napędzając się na długą prostą Kemmel Straight, gdzie pojazdy klasy GTE osiągają ponad 260 km/h, a LMP nawet około 320 km/h. W kwalifikacjach nie poszło mi najlepiej i wylądowałem gdzieś pod koniec, wiedziałem jednak, że na pierwszym zakręcie, który jest bardzo ostry, na bank zrobi się zadyma i lepiej będzie trzymać się poza centrum tego zamieszania, choćby gdzieś z tyłu.

Do pierwszego zakrętu dojeżdżamy w 4 samochody, już widać dym i zamieszanie, ktoś stoi w poprzek toru więc jadę szeroko, żeby ominąć. Obok mój kolega z zespołu Worms, poszerzamy zakręt już wyjeżdżając poza tor, ale tam też już stoi obrócone pod prąd Ferrari. Mieścimy się łeb w łeb a raczej maska w maskę prawie przyklejając sie do bandy i ruszamy w kierunku słynnego Eau Rouge. Przed zakrętem wysuwam sie trochę w przód, więc Worms mnie przepuszcza i wychodzimy na Kemmel Straight. Jestem lepiej napędzony na prostej, wyprzedzam Corvette i wchodzę w Les Combes, tam zbliżam się do Porsche Negockiego. Dojeżdżamy do Bruxelles, ale tam już dwa auta lecą bokiem. Obydwaj hamujemy i omijamy zamieszanie ale przed maską Negockiego przelatuje Corvetta Skethoo więc musi przyhamować. Ja odbijam lekko w lewo i przybieram pobocze, Skethoo też wraca na tor i jedziemy obok siebie do następnego zakrętu. Jestem na wewnętrznej i mam overlapa więc składam się w zakręt swoją linią. Skethoo chyba nie zauważa i trochę za wcześnie wjeżdża przede mnie lekko zahaczając o przód i obraca nas obu. Wyprzedzają nas wszyscy i spadamy na koniec stawki. Ja szybciej się zbieram więc jestem przedostatni. Ale to pierwsze okrążenie, a wyścig trwa godzinę i 15 minut, więc jest jeszcze dużo czasu na odrobienie straty.

Już pod koniec okrążenia doganiam Corvette i dwa Porszaki, lepiej przejeżdżam szykanę i już na prostej start/meta wyprzedzam Corvette. Jestem wprawdzie na zewnętrznej pierwszego, bardzo ciasnego zakrętu i będę musiał ustąpić, ale to pozwoli mi go szerzej złożyć i dobrze się napędzić przed Eau Rouge i Kemmel Straight. Zaraz za zakrętem wyprzedzam ponownie Corvette, a na długiej prostej dochodzę i wyprzedzam jedno z Porsche. Przede mną już kolega z Teamu. Przejeżdżamy Les Combes i Bruxelles, na Double Gauche Worms wyprzedza Negockiego, ja musiałem odpuścić trochę gaz. Ale doganiam go na szykanie i znów lepiej wychodzę na postą start/meta, tym razem wchodzę na wewnętrzną przed La Source czyli tym 1-szym ciasnym zakrętem. Oponent późno hamuje i wchodzi szeroko w zakręt, ja składam się ciasno i bez trudu go wyprzedzam. Na Kemmel Straight doganiam też i wyprzedzam Wormsa. Przed sobą widzę już kolejne auta i to cały sznurek więc motywacja wzrasta. Patrzę na wskaźniki opon. Czyste i dogrzane więc można podkręcić tempo. Następne okrążenie zaczynam od minięcia czarnej Corvetty postawionej w poprzek na obrzeżach toru. Na długiej prostej znowu jestem nieco szybszy więc zbliżam się do sznurka aut przede mną tak na 4, może nawet 3 sekundy. Przynajmniej dwa okrążenia żeby móc myśleć o wyprzedzaniu. Ale na Double Gauche 911-ka Skyseerra leci lekko bokiem, więc już na drugim z zakrętów wyprzedzam go po zewnętrznej.

Na następnym okrążeniu mocno zbliżam się do trójki: BMW, Ferrari, Corvetta. Panowie walczą ze sobą więc nie jadą optymalnie i mam ich już na widelcu ale popełniam błąd przy dohamowaniu i wynosi mnie na trawkę. Szybko wracam na tor, ale tracę kilka sekund i wyprzedza mnie Skyseerr. Na kolejnym okrążeniu za długą prostą popełniam kolejny błąd i tracę pozycję na rzecz Wormsa, a za plecami już czają się kolejni chętni do wyprzedzania. Ala ja łatwo skóry nie oddam. Przez kilka okrążeń im uciekam i ścigam Wormsa. Zbliżamy się do poprzedników. Za długą prostą na Les Combes Worms musi odjąć gazu żeby nie stuknąć w Mateusha więc wykorzystuję to i wyprzedzam. Od kilku okrążeń między nami już lawirują pojazdy klasy LMP i przez to też nie zawsze da się jechać optymalnie. Przez następne okrążenia ścigam Mateusha, aż w końcu na szykanie przed prostą start/meta stojące w poprzek LMP próbuje wrócić na tor i zahacza tył mojego Porsche. Wypadam z toru i mnie obraca. Próbując naprawić sytuację i uciec z toru LMP wali we mnie jadąc na wstecznym. Tracę kilka pozycji ale uszkodzenia nie są tragiczne więc jadę dalej nie zjeżdżając do boxu. Znów czeka mnie odrabianie strat. W międzyczasie inne LMP próbuje się wcisnąć między Wormsa a bandę i uderza go w bok powodując trzy obroty i poważne uszkodzenia. Mijam bliźniacze Porsche, które niemal stoi na środku toru, lecę dalej. Kilka okrążeń gonitwy, wyprzedzam jedną Corvette i gonię kolejną. Zrównuję się na Kemmel Straight, ale muszę odpuścić przed zakrętem bo jestem na zewnątrz. Michi broni się twardo, gonię go przez 5 okrążeń ale zamiast się zbliżać – widzę, że mi ucieka. Czuję, że opony już się zużyły i nie trzymają tak dobrze, spada mi tempo. Zjeżdżam na Pit Stop – wymiana opon i dotankowanie paliwa, kilka sekund odpoczynku.

Wyjeżdżam ze stratą czterech pozycji, a może nie, zależy czy już byli w Pit Lane czy nie. Pierwsze okrążenie ostrożnie, bo nowe opony muszą się dotrzeć. Z Pit Lane wyjeżdża YANIcom w BMW M3 GT2. Znam go z wyścigów i wiem, że robi lepsze czasy ale pewnie też ma nowe opony bo póki co trzyma się za mną. Jedziemy tak kilka, może nawet naście okrążeń, jeden za drugim. Często wręcz czuję go na zderzaku, ale ciągle nie znalazł miejsca żeby mnie wyprzedzić. W końcu dojeżdżam do Mateusha, mojego starego znajomego 😉 Chyba się dopiero pozbierał z pobocza, bo nie ma prędkości, więc go dopadam i wyprzedzam. YANIcom zostaje za nim, w międzyczasie dublują nas jeszcze samochody LMP więc korzystam na tym i uciekam. Na jakieś 8 minut przed końcem na horyzoncie pojawia się Porsche 911 RSR, czyli to z mojej klasy. Gonię je przez kilka okrążeń, co jedno to zmniejszając różnicę czasową. Jestem już na tyle blisko, że widzę dym spod opon spowodowany blokowaniem kół przed zakrętami. Czyli że opony już są mocno zużyte lub oponent czuje presję i popełnia błędy. Zbliżam się jeszcze bardziej i dociskam, aż w końcu przed szykaną popełnia błąd – za późno hamuje i przestrzela zakręt – na przedostatnim okrążeniu. Wjeżdżamy na ostatnie, teraz ja czuję presję, bo cały czas siedzi mi na ogonie. Moje opony też już zużyte ale przyjmuję defensywną linię i jadę. W połowie okrążenia udaje mi się trochę odjechać więc presja się zmniejsza i nie muszę tak pilnować wewnętrznej. Dojeżdżam do mety na 22 pozycji, minus 8 pojazdów klasy LMP, czyli 14 miejsce w mojej klasie. Nie tak źle biorąc pod uwagę, że musiałem gonić z samego końca, czyli 35-go 🙂

23 listopada legendarny tor Le Mans, tym razem wyścig będzie trwał 1.5 godziny.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz