6. godzinny wyścig ze zmianą kierowców – Paul Ricard 2020

To już drugi wyścig Endurance ze zmianą kierowców, który wraz z Simrace.pl zorganizowałem i w którym brałem udział. Pierwszy, czterogodzinny odbył się 28.03.2020 r. na torze Spa i wraz zespołowym kolegą Krzysztofem zajęliśmy w barwach Hoonigan.pl Racing w Aston Martin V8 Vantege GT3 13. miejsce. Startowaliśmy z 25. i przy międzynarodowej obsadzie to jest – uwierzcie mi – niezły wynik. Tym razem wraz z kolegą Krzysztofem postanowiliśmy jechać Mercedesem AMG GT3. Konstrukcja wprawdzie z 2015 roku ale mieliśmy już trochę doświadczenia z tym autem w sezonie Competizione 2019 Championship. 

Kilka dni przed wyścigiem powymienialiśmy się jeszcze doświadczeniami przy ustawianiu auta z LKRISSEM i Patjxem z zespołu Weterani Simracingu i poprawiliśmy trochę czasy okrążeń w tzw. prekwalifikacjach. Startowaliśmy znów z 25. pozycji bezpośrednio przed Rossolinin i Mav309. Dwie godziny przed wyścigiem wybrałem się jeszcze przejechać kilka okrążeń z pełnym bakiem… i okazało się, że jest tragicznie! Mercedes zupełnie stracił stabilność i praktycznie każda próba wzięcia szybkiego łuku po długiej prostej to była loteria, czasem udawało się utrzymać go w ryzach, czasem leciał bokiem poza granice toru, tracił prędkość i przegrzewał opony. Pomyślałem, że jak mamy tak jechać 6 godzin to nie damy rady fizycznie i psychicznie. Setup, który świetnie sprawdzał się przy 20 litrach paliwa, przy pełnym baku po prostu był kompletnie bezużyteczny. Zdzwoniliśmy się jeszcze z Krzychem przed wyścigiem i pozmienialiśmy trochę setup na bardziej stabilny (w zamyśle). Dodałem do niego strategię Pit Stopów i postanowiliśmy, że pierwszy stint pojedzie Krzychu. Po krótkim briefiengu dot. problemów technicznych, przerzuciliśmy się z ogólnego kanału głosowego na prywatny i ustawiliśmy się do wyścigu. Ruszyło okrążenie formujące. Dojazd do prostej startowej i zielona flaga! Jedziemy.Zaraz za pierwszym zakrętem przed nami w poprzek stawia Porsche. Krzychu odpuszcza gaz i omija je z prawej strony – udało się. No prawie, bo chwilę potem wali w nas żółty McLaren. Łapiemy spina, stajemy tyłem do kierunku jazdy, uderzają w nas kolejne samochody i łapiemy uszkodzenia.

Mercedes jedzie prosto ale na długiej prostej czuć, że coś jest nie tak z body i aero, bo zamiast 275 km/h wyciąga góra 260.

Decydujemy się na zjazd na naprawy, timer pokazuje 35s, nie jest źle, zjeżdżamy. Mechanicy się uwijają i ruszamy na tor. Niestety z wrażenia Krzychu wrzuca 2 bieg i wyłącza się limiter, który ogranicza prędkość samochodu w alei serwisowej, dosłownie na chwilę. To niestety powoduje, że po wyjeździe z Pit Lane otrzymujemy karę Stop & Go 30. Na następnym okrążeniu zjeżdżamy do Pitu aby odbyć karę. Już na samym starcie jesteśmy okrążenie do tyłu ale przed nami 6h jazdy więc się nie poddajemy. Merc niestety nie chce się słuchać, pierwszy stint idzie fatalnie, lewy przód ma za duże ciśnienie, dochodzi miejscami do 29.4, ponadto Krzychu zaczyna podejrzewać, że jedzie na oponach, które zostały już lekko zużyte podczas sesji Practice. Bardzo szybko robią się flat spoty, auto coraz trudniej się prowadzi. Dociągamy do około 50 minuty wyścigu i decydujemy, że zaraz zjeżdża na zmianę opon ale nie będziemy tankować do pełna bo auto fatalnie się prowadzi, zmniejszy też ciśnienie w lewej przedniej oponie. Polecam mu też zmienić trochę balans hamulców, bo jest niestabilny przy hamowaniu. Jeszcze okrążenie, jeszcze jedno… zjeżdża, zmieniamy się za kierownicą.

Wyjeżdżam na ostatniej pozycji, bardzo ostrożnie biorę zakręty, kontroluję ciśnienia i temperaturę. Po chwili zaczynam łapać tempo. Słyszę od Krzycha, że nieźle mi idzie, że dobrze się wczułem, że doganiamy kogoś. Faktycznie, wprawdzie jesteśmy jedno okrążenie w plecy ale tempo mam lepsze więc wyprzedzam kilka aut. Jedno, drugie, ktoś w pit lane, niebieska flaga, muszę puścić, różnie bywa. Ale coś udaje się nadrobić, kilka zespołów opuszcza wyścig, my ciągle na końcu ale jeszcze kawał wyścigu przed nami. Napędzany dopingiem w słuchawkach doganiam kolejnych kierowców, Krzychu powtarza co rusz „ale się wczułeś w auto”, „no pięknie żeś go wyprzedził”, „dawaj panie tak długo jak się da”. Niestety, za długo się już nie da, bo po kontakcie z innym Mercedesem tracę koncentrację, flat spoty dają się coraz bardziej we znaki i do tego kończy się paliwo, a na radarze pogodowym zapowiadają deszcz.

Zrobiliśmy błąd, że nie zalaliśmy do pełna, bo trzeba było przeciągnąć ten stint jeszcze kilka minut. Zjeżdżam do Pit Lane jak zaczęło padać, ustawiam opony Wet i obniżam ciśnienia o 0.5. Krzychu wyjeżdża na tor i po chwili melduje, że opony są czerwone, a ciśnienie dochodzi do 36. Do tego po moich dwóch cięciach załapał karę DT (przejazdu przez Pit). Mówię zjedź od razu, na chwilę ochłodzisz opony, może się rozpada. Niestety tor jest cały czas Green i utrzymuje się 20 stopni, kiedy będzie wreszcie Damp lub Wet, kiedy? Kolejne okrążenia na przegrzanych oponach. Widzę jak bardzo musi walczyć żeby utrzymać się w torze i nie przegrzewać za bardzo opon. Ale spod samochodów przed nami powoli wydobywają się mokre strużki. Jest nadzieja. Kilku kierowców też się męczy – albo zmienili na Wety jak my albo jadą jeszcze na Slickach i mają za małe ciśnienia. W każdym razie zaczynamy doganiać. Kierowcy z pierwszej i drugiej dziesiątki robią czasy 2.25, Krzychu robi 2.06, w końcu Wety dają jakąś przewagę ale ciągle są przegrzane. Dociągamy jakoś do końca stintu, na radarze pokazuje bez deszczu za 10 minut. Decydujemy się wymienić na Slicki z większym ciśnieniem niż normalnie. Zjazd do pitu, zamiana, ruszam. Pierwsze okrążenie ostrożnie ale Merc zaczyna jechać jak trzeba, tor wysycha, schodzę poniżej 2 minut na okrążenie, jedzie się coraz lepiej, doganiam kolejnych kierowców, do większości mam ciągle okrążenie straty, ale wcinam się, wyprzedzam, odjeżdżam, zbliżam się do moich best lapów. Krzychu melduje, że robię lepsze czasy niż niektórzy z top ten. Już nie jesteśmy ostatni, już pojawia się jakaś bezpośrednia walka, nie jest łatwo, bo jeszcze trzeba puszczać na niebieskiej. Przez dwa okrążenia blokuje mnie Aston jadący 4 pozycji.

Jestem szybszy ale nie chcę wyprzedzać na siłę, bo ma ze dwa lub trzy okrążenia przewagi. W końcu zjeżdża do Pitu, uff. Obgadujemy kolejną strategię. Merc na tych ustawieniach prowadzi się świetnie, obniżyć tylko trochę ciśnienie w lewym przednim kole i będzie super, ale jest noc i temperatura toru spada, to może jednak dać trochę więcej. No dobra – pół na pół. I paliwa do pełna żeby nie było już niespodzianek. Tak zaaferowany tym ustawianiem zjeżdżam w końcu do Pit Lane z dwoma litrami paliwa w baku, wjeżdżam na stanowisko… i orientuję się, że nie zgłosiłem zmiany kierowcy

Trudno, pojadę kolejny stint, a Krzychu dokończy wyścig. Ruszam i nie będąc już tak ostrożnym jak wcześniej zaraz na łuku za prostą wylatuję bokiem, jak orientuję się, że nie wyprowadzę go gładko ze ślizgu to jest już trochę za późno, dotykam hamulca żeby ustabilizować wóz ale nie całkiem się to udaje i uderzam w bandę. Nie mocno, ale na tyle, że uszkodzenia powodują utratę kilku km/h na prostej. Robię czasy na poziomie wysokiego 1.58 ale decydujemy się jechać do końca stintu.Doganiam naszych rywali z zespołu Autogen.pl z Mav309 za kierownicą, siedzę mu trochę na zderzaku i wyprzedzam.

Kolejne okrążenia upływają na w miarę równej jeździe i zbliżaniu się do poprzedników, przepuszczaniu dublujących i walce o utrzymanie pozycji. Pod koniec stintu robią się flat spoty na przednim lewym kole i ostatnie kilkanaście minut to już bardzo ciężka jazda.

Dociągam do czasu kiedy określony w regulaminie pozostały czas stintu pozwoli mojemu zmiennikowi na dojechanie do końca, robię jeszcze dwa okrążenia i zjeżdżam na zmianę. Później okaże się, że o jedno okrążenie za wcześnie Krzysztof przejmuje stery, wyjeżdża chyba bez utraty pozycji, jesteśmy na 23 miejscu i ciągle gdzieś przewija nam się Mercedes zespołu Autogen.pl, z którym walczymy już od dwóch godzin co najmniej. Nasz cel jest taki, żeby dojechać przed nimi

Mercedes się prowadzi, Krzychu łapie tempo, ja pytam czy dojedzie już do końca i zostawiam go na jakiś czas i odwiedzam Studio komentatorskie włączając się w relację z informacjami z pierwszej ręki. Wracam na nasz teamowy kanał na jakieś 15 minut przed końcem wyścigu. Widzę, że Krzychu świetnie sobie radzi, utrzymuje pozycję, no i co też ważne to jesteśmy przed teamem Autogen.pl Ale to jeszcze nie koniec, bo właśnie się dowiaduję, że paliwa zostało nam na 7 okrążeń. Przypominam, że jest 15 minut do końca, a okrążenie trwa 2 minuty i trzeba jeszcze liczyć jedno dodatkowe. Wygląda na to, że zabraknie nam paliwa na jedno okrążenie. Ustalamy, że zmieniamy mapę na 3. i trzeba wcześniej zmieniać biegi aby zaoszczędzić trochę paliwa. Niestety na tej mapie Merc dociąga na prostej do 250, sporo się traci. No to mapa numer 2 mówię, przejedź jedno okrążenie i sprawdź czy przeliczy spalanie. Ja cały czas monitoruję czas przewagi nad naszym rywalem. Mamy około 30s plus ich 15s kary. Paliwa zostało na 2 okrążenia, niecałe 4 minuty do końca, przewaga 20s. Daj mapę 3, zjazd będzie nas kosztował za dużo. 6 litrów paliwa, Merc pali normalnie 3.70l/okr., na tej mapie może koło 3.5, może 3, nie wiemy. Krzychu zmienia biegi coraz wcześniej. Nasza przewaga topnieje w oczach. Ale w tabeli za nami widać lidera. Jest za Mav309, wyprzedza go, ma do nas 8s, do końca czasu około pół minuty, wyjazd na prostą, mówię Krzychowi – jedź, ale musisz go przepuścić jeszcze przed metą bo inaczej będziemy musieli zrobić kolejne okrążenie. Za długą prostą przepuszczamy lidera i jeszcze jedno auto dublujące i wjeżdżamy na metę. Uff, co za wyścig! 22 pozycja ale biorąc pod uwagę co się działo na początku i w trakcie to cieszę się, że wytrwaliśmy do końca. Dzięki wszystkim kierowcom za udział i walkę, szczególnie tym, którzy wytrwali do końca. Dziękuję sędziom za czuwanie nad zasadami wyścigu i komentatorom w studiu oraz wszystkim oglądającym.

Dla wytrwałych relację z wyścigu z polskim komentarzem można obejrzeć tu:

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz