WEK 2017 Runda 7: Bahrain by Night – ostatni wyścig i podsumowanie sezonu

Ostatni wyścig IX sezonu AC League zbliżał się nieubłaganie. Na kilka dni przed zamknięciem Pre Quali wykręciłem czas 2.00.88, którego przez kolejne dni nijak nie mogłem poprawić. Zwykle jest tak, że potrafię urwać jeszcze jakieś pół sekundy ale nie zawsze udaje mi się to dowieźć do końca okrążenia. Tutaj nie, jakoś od pierwszego zakrętu ciężko mi było wyjść na zielono. W dzień zakończenia pomiarów zobaczyłem w końcu nadrobione 0.6s ale tak się chyba podjarałem, że na przedostatnim zakręcie straciłem 0.2s, a na ostatnim wpadłem w poślizg i moje plany startu w grupie PRO spaliły na panewce.

Kwalifikacje przed samym wyścigiem nie poszły najlepiej, więc startuję z 14 pozycji w Semi PRO GTE. Założyłem miękkie opony, odliczyłem światła i wystartowałem bardzo dobrze. Już przed końcem prostej startowej wyprzedziłem 4 samochody. Kolejne dwa przed bardzo ciasnym 10-tym zakrętem. Do końca okrążenia dojeżdżam na 8-mej pozycji. Na 1-szym zakręcie widzę żółte BMW, ktoś musiał przestrzelić hamowanie do pierwszego zakrętu. Drugie BMW też wychodzi z niego za szeroko. To YANIcom, z którym już nie raz zdarzyło mi się jechać bok w bok, tym razem jest podobnie. Mam jednak lepszą prędkość na wyjściu z zakrętu, łykam bez problemu jadącego za nim Sprajta w Corvette i dojeżdżamy razem do kolejnego zakrętu.

Opóźniam hamowanie i nie jadę optymalnie ale z walki wychodzę zwycięsko. Jestem 5-ty, YANI siedzi mi na zderzaku do końca okrążenia, dopiero za 1-szym zakrętem udaje mi się trochę odjechać, a później widzę, że traci się z radaru. Przed 10-tym zakrętem widzę żółtą flagę – znak, że trzeba zachować ostrożność. Wychodząc z zakrętu, kawałek przed maską przejeżdża mi Corvette w poprzek toru. Zyskuję kolejną pozycję, jestem już 4-ty. A to dopiero koniec trzeciego okrążenia. Tor ma trochę gorszą przyczepność niż na treningach, łapię czasem uślizgi i muszę często kontrować. Kręcę czasy na poziomie 2.03.4, do poprzednika mam jakieś 4s straty, nad następnym mam około sekundy przewagi. Godzina i dwadzieścia minut do końca wyścigu. Ciężko będzie przez tyle czasu utrzymać pełną koncentrację.

Po kilku okrążeniach zaczynają się pojawiać dublujące nas samochody klasy LMP1. Staram się im nie utrudniać wyprzedzania ale też zachować możliwie optymalną linię jazdy. Powiększam powoli przewagę za mną do około 3 sekund, za chwilę widzę 5s, to już mi daje ten komfort, że nie muszę oglądać się za siebie i mogę skupić się tylko na pogoni za czołówką. Zaczynam poprawiać czasy okrążeń, schodzę na 2.02.3 i widzę, że trochę ich doganiam, bo robią nieco gorsze czasy okrążeń. W takim ustawieniu jedziemy przez prawie pół wyścigu. Około 40 minuty zaczynam odczuwać już mocno zużycie opon, zaczynają się uślizgi, wskaźniki robią się czerwone. Paliwa też zostało mi na jakieś 10 minut. Pierwszy do Pit Lane zjeżdża lider wyścigu – Andrew. Miał sporo przewagi ale wyprzedzam go na prostej start/meta jak wyjeżdża z alei serwisowej. Na kolejnym okrążeniu zjeżdża Mateush92, więc przede mną zostało tylko jedno auto klasy GTE. Robię jeszcze dwa okrążenia, opony zaczynają coraz bardziej ślizgać, paliwa mam na 5 minut ale staram się zdobyć możliwie największą przewagę zamin zjadę do alei serwisowej.

Miałem w planie jechać około 30 minut na Softach a później założyć opony Medium już do końca wyścigu, ale widząc, że Softy dość dobrze wytrzymują na tym torze decyduję się na zmianę strategii i ponowne założenie miękkich opon. Zjeżdżam równiutko w połowie wyścigu. W Pit Lane obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h, jak już się wjedzie to łapie limiter, ale przed wjazdem trzeba wyhamować. Dla pewności hamuję tak do ok. 70-ciu. Mijam znaki ograniczenia i będąc przekonanym, że złapał już limiter wciskam gaz. Niestety linia od której zaczyna się ograniczenie jest kilka metrów dalej i pojawia się komunikat, że dostałem karę przejazdu przez Pit Lane. Jestem wściekły, bo ten błąd może mnie kosztować pozbawienie szansy na walkę o zwycięstwo w tym wyścigu!

Wyjeżdżam na 7-mej pozycji ale część kierowców przede mną nie była jeszcze w alei serwisowej. Po jednym okrążeniu przejeżdżam przez Pit Lane aby odbyć karę i omal drugi raz nie popełniam tego samego błędu. Ale już nie muszę się zatrzymywać, więc mijam tych, którzy są na wymianach i słyszę, że nie tylko ja wjechałem za szybko do Pit Lane, więc jest jeszcze nadzieja. Wyjeżdżam na 5-tym miejscu przed Skethoo. Patrzę w tabelę i widzę, że mam około 20s straty do jadącego przede mną, w sam raz tyle co straciłem na odbyciu kary 🙁
Około 70-tej minuty kierowcy, którzy byli na prowadzeniu zjechali chyba na kolejną wymianę opon lub jakieś kary, bo nagle z 5-tego miejsca wskoczyłem na drugie.

Andrew wyprzedziłem jak wyjeżdżał z alei, dosłownie o długość samochodu na dohamowaniu do T1. Miałem szerszy najazd na zakręt i mogłem wcześniej dodać gazu, co dało mi więcej prędkości na wyjściu, ale Andrew był tuż za mną i miał świeże opony.

Fatalnik wyjechał kawałek za nim. Przede mną tylko Mateush, do którego miałem około 20s straty. Fatalnik po okrążeniu zjechał żeby odbyć karę, więc przynajmniej jego miałem z głowy. Cały czas musiałem jednak się pilnować bo Andrew był pół sekundy za mną i wiedziałem, że kiedyś zaatakuje. Nie czekałem długo, pojechałem za szeroko 11-ty zakręt i Andrew zaraz to wykorzystał. Na następnym okrążeniu stracił jednak na chwilę czujność i przestrzelił ciasny zakręt T10, więc odzyskałem pozycję. Ale to jeszcze nie był koniec naszych zmagań bo jechaliśmy prawie zderzak w zderzak. Na kilka okrążeń przed końcem wyścigu Andrew wszedł za ciasno w zakręt T1, podbiło go na tarce i uderzył mnie lekko w tył. Obróciło mnie i obaj straciliśmy pozycję, bo nim się wygrzebaliśmy z pobocza to wyprzedził nas Prorok w Corvette i jakieś zdublowane Porsche.

Andrew zachował się zgodnie z zasadami fair play i chwilę później przepuścił mnie przed siebie, lecz Prorok już nam zdążył odjechać na kilka sekund i było za mało czasu aby go dogonić. Z walki o drugie miejsce zrobiła nam się walka o trzecie, bo choć wydawało mi się, że Andrew trochę odpuścił po tym kontakcie, to jak na dwa okrążenia przed końcem zacząłem się ślizgać przez zużycie opon, to chyba znów poczuł krew i niebezpiecznie się zbliżał. Ale wytrzymałem presję i dowiozłem 3-cie miejsce do końca wyścigu!

Małe podsumowanie IX sezonu AC League zrobione przez Plupi:
– w grupie LMP punktowało w sezonie 32 z 40 kierowców
– w grupie GTE punktowało w sezonie 105 ze 164 kierowców
– we wszystkich wyścigach udział wzięło 158 kierowców: 35 z 40 zgłoszonych w LMP oraz 123 ze 164 zgłoszonych w GTE
– ani jednej z siedmiu rund nie opuściło 34 zawodników: 9 w LMP oraz 25 w GTE

– tytuł mistrza w grupie LMP nieoficjalnie wpada w ręce ItsNotMe
– tytuł wicemistrza w grupie LMP nieoficjalnie wpada w ręce Cq.Dzban
– tytuł drugiego wicemistrza w grupie LMP nieoficjalnie wpada w ręce Pimpeek
– tytuł mistrza w grupie GTE nieoficjalnie wpada w ręce MrKubool
– tytuł wicemistrza w grupie GTE nieoficjalnie wpada w ręce DJ Sasek
– tytuł drugiego wicemistrza w grupie GTE nieoficjalnie wpada w ręce Manux
– mistrzostwo drużynowe w grupie LMP zdobywa nieoficjalnie Conquest Racing LMP (Cq.Dzban, ItsNotMe)
– mistrzostwo drużynowe w grupie GTE zdobywa nieoficjalnie PDK Rejsink (MrKubool, Czaxxx, DJ Sasek)

Od siebie dodam jeszcze, że:
– drużyna Simrace Hefajstos Racing w składzie Drouser_2K, Worms14pl i ja (DrFugazi) zajęła 4-te miejsce w klasyfikacji drużynowej GTE
– członkowie drużyny zajęli: Drouser_2K: 14-te, DrFugazi: 19-te i Worms14pl: 22-gie miejsce w klasyfikacji ogólnej kierowców GTE
– zająłem kolejno: 15-te, 14-te, 4-te, 5-te, 3-cie, 9-te i 3-cie miejsce w wyścigach IX sezonu AC League
– jestem najwyżej punktowanym kierowcą IX sezonu z grupy SemiPRO (z tych, którzy ani raz nie jechali w grupie PRO).

Całkiem nieźle jak na debiut, więc wraz z całym Teamem szykujemy się już powoli do kolejnego, X sezonu AC League o nazwie Motorsport Capsule GT3 Cup.
Tym razem będziemy jechać (prawdopodobnie) samochodami McLaren 650S GT3 jako Hoonigan.pl Racing Team, w skrócie HRT. Więcej szczegółów i prezentacja barw zespołowych już wkrótce.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz